wtorek, 21 września 2021

Wywiad z Nicole Coste: "Albert od zawsze pełnił rolę ojca"

W sierpniu 2021 Alexandre Grimaldi-Coste, syn księcia Alberta i Nicole Coste, skończył 18 lat. Jego matka postanowiła udzielić wywiadu Paris Match, w którym opowiada o swoim synu oraz relacjach łączących go z ojcem i rodzeństwem. Zapraszam do lektury, dajcie znać, co sądzicie o słowach Nicole.


Alexandre właśnie skończył 18 lat. Czy miał życie, o jakim marzyłaś, kiedy urodził się 24 sierpnia 2003 roku w Szpitalu Saint-Vincent-de-Paul w Paryżu?

Nie jest dzieckiem jak inni. Jego ojciec jest suwerennym księciem, niektóre rzeczy są nieco niezwykłe. Zachowuje się bardzo zdroworozsądkowo. Myślę, że wynika to z dzieciństwa, które było chronione, a także z wychowania zgodnego z wartościami katolickimi i etycznymi.

Alexandre został uznany przez ojca , przed notariuszem, cztery miesiące po jego urodzeniu. Czy jest szczęśliwym dzieckiem?

Narodził się z miłości. Zanim zaszłam w ciążę, byłam związana z jego ojcem od pięciu lat. To wystarczająco dużo czasu, byśmy mogli sobie zaufać. Ciągłe mówienie lub pisanie, że nasz syn jest nieślubnym dzieckiem, jest niepoprawne i obraźliwe. Zgodnie z kodeksem cywilnym to oznaczałoby, że w chwili jego narodzin dwoje rodziców pozostawało w związkach małżeńskich z innymi osobami. Tak nie było. Alexandre urodził się dwa lata przed rozpoczęciem związku jego ojca z Charlene, w grudniu 2005 roku. Wcześniej ich drogi tylko się skrzyżowały. Błędem jest mówić inaczej. Chcę to podkreślić, ponieważ ta wątpliwość pozwoliła prasie wierzyć, że mój syn był nieślubny.

Dlaczego ujawniłaś jego istnienie w Paris Match w 2005 roku? Czego się bałaś?

Wbrew udzielonym poleceniom, notariusz odmówił wydania mi zapieczętowanego aktu, dowodzącego, że jego ojciec rozpoznał go w mojej obecności w wieku trzech miesięcy. Poza tym, próbował wywierać na mnie presję. Nie miałam w rękach tych dokumentów, a jeśli nie uzyskałabym ich przed ukończeniem przez Alexandre drugiego roku życia, nie miałabym już możliwości odwołania, gdyby jego ojciec postanowił zmienić zdanie. W tym samym czasie, gdy pojawił się artykuł Paris Match, postawiłam notariusza przed sądem, a on przyznał się. W tym samym czasie, by skłonić mnie do zabrania głosu, paparazzi zrobili zdjęcia, gdy razem z synem wychodziliśmy z paryskiego mieszkania księcia. Wtedy byliśmy jeszcze nieznani opinii publicznej. Znajomy sprzedał im moją historię, bez mojej wiedzy. Nie miałam wyboru, musiałam zeznawać. Krytykowano mnie za to, że wystąpiłam z tym w okresie trzymiesięcznej oficjalnej żałoby po śmierci księcia Rainiera, ale nikt mnie nie ostrzegał. Przepraszam za to nieporozumienie, w żaden sposób nie chciałam nikogo zranić ani zlekceważyć. Nie chodziło o sprzedaż mojej prywatności. To był raczej desperacki akt matki szaleńczo zakochanej w ojcu swojego dziecka, zmuszonej stawić czoło sytuacji, nad którą nie miała kontroli. 

Powiedziałaś wtedy, że podejmując decyzję o zatrzymaniu syna, książę obiecał wprowadzić je do swojej rodziny. Czy dotrzymał słowa?

Albert od początku zobowiązywał się do bycia obecnym w jego życiu i do stopniowego wprowadzania go do rodziny. Oczywiście dla mnie dziecko musi być w pełni zaakceptowane. Przystałam na tę propozycję, bo w tym czasie już i tak było mi trudno. Bardzo szybko się uspokoiłam, gdy księżniczka Stephanie została matką chrzestną Alexandre'a. Albert dotrzymał obietnicy. Wbrew temu co niektórzy mówili, Albert od zawsze pełnił rolę ojca, nigdy nie zawarłam z nim żadnej umowy finansowej. Nasza relacja opiera się na zaufaniu. 


Opinia publiczna chce lepiej poznać twojego syna. Co możesz nam o nim powiedzieć?

Na początku roku szkolnego, Alexandre rozpocznie edukację na uniwersytecie. Lubi się uczyć. Nawiasem mówiąc, właśnie dostał się do agencji modelingowej, gdzie będzie pracować w wolnym czasie. Postrzegam to jako 'pracę studencką', która pomoże mu się rozwijać. Będę go zachęcać do odbycia staży w firmach, w ramach studiów.

Co odziedziczył po tobie, a co po swoim ojcu?

Alexandre odziedziczył moją uprzejmość i wielką dobroć. Albert też jest czuły, wrażliwy i ciepły. Alexandre bardzo nas przypomina. Świetnie się dogadują. Lubią razem uprawiać sport, a czasem też rozmawiać o polityce.

Dziś Alexandre nosi dwa nazwiska: Grimaldi-Coste. Dlaczego?

Coste to nazwisko, które zostało zapisane w jego paszporcie, uzyskanym w 2005 roku, w wieku dwóch lat. Jako matka, chciałabym żeby nazywano go też po ojcu, tak jak jest w przypadku jego siostry Jazmin i pozostałego rodzeństwa. W sumie jest ich czworo. Korzystając z okazji chciałabym powiedzieć, że nie ma nikogo innego [oprócz Jazmin, Alexandre'a, Jacques'a i Gabrielli]. Ta historia Brazylijki, która twierdzi, że Albert jest ojcem jej dziecka, jest całkowicie sfabrykowana. Zaangażowałam się w to, udając że ją znam, dlatego wiem że to wszystko jest nieprawdą. Przedstawiła same fałszywe argumenty. Jest to niewątpliwie kolejny skandal wyrządzony tylko po to, by wyrządzić innym krzywdę.


Jak podzieliliście się z księciem rolami w wychowywaniu syna?

Albert ma do mnie pełne zaufanie jeśli chodzi o edukację Alexandre'a. Kiedy uznam to za konieczne, zasięgam jego rady. Jest bardzo opiekuńczy wobec swojego syna. Do tej pory wspólnie podejmowaliśmy ważne decyzje. Zapisy do szkół zawsze były podejmowaliśmy razem. Nasze role się uzupełniają. Zawsze przychodzi mi z pomocą, gdy mam problemy. Alexandre jest bardzo dobrym dzieckiem.

Czy uważasz, że Alexandre może kiedyś odegrać jakąś rolę w Księstwie?

Decyzja należy do jego ojca, suwerennego księcia. Jeśli chodzi o mnie, biorę to, co Bóg da. Mam nadzieję, a nawet jestem przekonana, że w życiu czekają na mnie dobre niespodzianki. Od kiedy moje dzieci są dorosłe, mam więcej czasu, dlatego zamierzam uruchomić stowarzyszenie, o tematyce od dawna bliskiej mojemu sercu. W rezultacie zostanę wezwana do bardziej eksponowanych funkcji. Myślę, że mogę pewnie i mądrze zarządzać swoim wizerunkiem. Jeśli chodzi o Księstwo, kocham Monegasków szczerą miłością, a oni mi ją odwzajemniają. Jeśli książę zaproponuje mi udział w jakimś zadaniu charytatywnym, zrobię to z wielką przyjemnością. Ze względu na istnienie Alexandre'a jesteśmy połączeni, a moje nazwisko jest kojarzone z Monako. Mogę wnieść do projektów wiele pozytywnej energii. We współczesnym świecie odrobina solidarności nikomu nie zaszkodzi.

Czy, po tylu latach milczenia, nie ma innych powodów, dla których postanowiłaś zgodzić się na udzielenie tego wywiadu?

Naprawdę chciałam zaprzeczyć słowom wszystkich, którzy źle o mnie mówili. W tym wywiadzie nie dokonuję żadnych nowych rewelacji. Odtwarzam prawdy, o których już dawno napisano. Zostałam poddana nieprzyzwoitym i barbarzyńskim zabiegom. Prasa oskarżyła mnie na przykład o wywołanie skandalu w Pałacu. W rzeczywistości pojechałam tam, by zadenuncjować człowieka, który śledził mnie przez trzy dni i powiedział mi, że służy księciu. Chciałam dotrzeć do Alberta, by zweryfikować jego zeznania. Okazało się, że moje przypuszczenia, jakoby ten człowiek kłamał, były słuszne. Na tym się nie skończyło. W przeddzień ślubu Alberta i Charlene, ukazały się zdjęcia czarnej kobiety w peruce, trzymającej wózek z niezidentyfikowanym dzieckiem, którego główka była ukryta pod kocem. Miało to na celu pokazanie, że zamierzam zakłócić to wydarzenie. To nie byłam ja. tego dnia byłam na rejsie z przyjaciółmi. Innym razem moje zdjęcia, zrobione podczas sesji modowej, zostały umieszczone w prasie poza kontekstem. Miałam tam wyprostowaną szyję, założyłam suknię bez ramiączek i wybrany przez stylistkę imponujący naszyjnik. Fotograf zażądał szczególnej pozy. Uznałam to za podejrzane, ale uspokojono mnie, a ja sama chciałam żeby długi dzień pracy się skończył, więc na to przystałam. jaki był rezultat? Powiedziano, że chcę naśladować księżną Grace. Pokój jej duszy. Mam do niej ogromny szacunek, jest babcią mojego syna. Myśl o porównywaniu się do niej nigdy nie przyszłaby mi do głowy. Wprawdzie była bardzo piękna i podziwiam jej filmografię tak samo jak to, co zrobiła dla Księstwa, ale naśladowanie innych nie jest w moim typie. Kocham siebie taką, jaka jestem, chociaż cały czas uważam, że powinnam się jeszcze uczyć. 

W artykule opublikowanym w 2014 roku w brytyjskim dzienniku Daily Mail rzucasz kilka dość ostrych słów pod adresem księżnej Charlene. Zasadniczo wyrzucałaś jej, że od czasu ślubu robi wszystko, by pozbawić Alexandre'a ojca. Jakie są wasze relacje?

Tego pseudo-wywiadu z Daily Mail nigdy nie udzieliłam. Jeden z dziennikarzy śledził mnie przez czas mojej działalności w Londynie (jako projektantki). Przypisano mi tam rzeczy, których nigdy nie powiedziałam. Błędem byłoby mówić, że książę nie widział swojego syna przez długi czas. Jest przy nim zawsze.  Chciałam walczyć z Daily Mail, ale prawo angielskie różni się od francuskiego, musiałabym wydać ponad sto tysięcy euro, by w ogóle stanąć do walki, dlatego zrezygnowałam. Jeśli chodzi o Charlene, to jest to temat, którego nie mogę uniknąć. Często stawiają nas równolegle, nie lubię być do nikogo porównywana. Biorąc pod uwagę nasze więzy z księciem, powinnyśmy zapewnić sobie serdeczne wsparcie. Nie jesteśmy wrogami.

Zdecydowałaś się mieszkać i wychowywać swoje dzieci w Szwajcarii, Londynie... Czy to po to, by uciec od Charlene?

Mówiono, że uciekłam. To nieprawda. Pojechałam do Nowego Jorku, Genewy, a potem do Londynu, by poprawić edukację moich dzieci. Miałam możliwości, więc z nich skorzystałam. To tyle.

Czym się dzisiaj zajmujesz?

Jestem projektantką mody. To niesamowite, że wciąż przedstawia się mnie w nieco pejoratywny sposób jako stewardessę. Nie pracowałam w tym zawodzie od dziewiętnastu lat. W Londynie udało mi się stworzyć własną markę odzieżową i otworzyć reprezentujący ją butik. Od dawna uczę się architektury i pasjonuję się wszystkim, co jest związane z dekoracją i planowaniem przestrzeni. Chciałabym rozwinąć również markę związaną z makijażem. Przed wyjazdem do Londynu założyłam stowarzyszenie pomagające dzieciom znajdującym się w niekorzystnej sytuacji. Zamierzam wznowić ten projekt. Opiera się on głównie na edukacji. 

Czy książę świętował z wami 18. urodziny Alexandre'a?

Był z nami, zresztą jak zwykle. Świętowaliśmy urodziny z dwudniowym opóźnieniem, ponieważ książę pracował. Pałac zorganizował niezapomniane przyjęcie na cześć Alexandre'a. Jesteśmy im bardzo wdzięczni. Dla Alberta żadne wymagania nie były problemem, to wzruszające. Specjalnie na tę okazję zamknięto i udekorowano restaurację. Potem wszyscy poszliśmy do Jimmy'z, legendarnego klubu w Monako.

Jak Alexandre ewoluuje w swojej mieszanej rodzinie?

Jest bardzo blisko ze swoimi starszymi braćmi: Hugo i Swann'em. Zależało mi na ty, by był też blisko z siostrą Jazmin. Jeśli chodzi o Jacques'a i Gabrielle, wciąż są mali, ale gdy Alexandre tylko je widzi, chętnie się z nimi bawi.

Jakie są twoje afrykańskie więzi?

Wychowywałam się w Togo. Niestety nie posiadam paszportu Togo, podwójne obywatelstwo nie jest tam dozwolone. Odziedziczyłam po afrykańskich przodkach najlepsze wartości, jakimi są uczciwość, szacunek, radość i życzliwość. Zwiedziłam ten kontynent wzdłuż i wszerz. Pamiętam, będąc na safari w Tanzanii, podziwiałam dziką przyrodę, którą stworzył Bóg. Mam też przodków pochodzenia żydowskiego. Zawdzięczam im jaśniejszą cerę i lekko skośne oczy.

Czy wychowałaś Alexandre'a w religii katolickiej?

Tak, nasz syn został ochrzczony w wieku dwóch lat. potem przystąpił do pierwszej komunii i bierzmowania. W każdej z tych uroczystości obecni byli oboje rodzice. W każdą niedzielę chodzimy na mszę świętą. Moja wiara, z biegiem czasu, umocniła się, szczególnie dzięki mocnemu doświadczeniu potwierdzającemu, że Bóg istnieje. 

Kim są rodzice chrzestni Alexandre'a?

Księżniczka Stephanie i Thierry Lacoste (prawnik i przyjaciel Alberta).


9 komentarzy:

  1. Ogromnie ciekawy wywiad, choć mam mieszane uczucia. Z jednej strony doskonale pokazane zostały kłamstwa i manipulacje brukowców (powinni to przeczytać wszyscy wielbiciele portali plotkarskich), ale z drugiej niektóre stwierdzenia mnie zaskoczyły - "nieślubny syn" to naprawdę w kodeksie (naszym/cudzym?) syn osób w różnych związkach małżeńskich? Albo co jest pejoratywnego w nazywaniu kogoś stewardessą (nawet jeśli już tego zawodu nie wykonuje)?

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż.. dziwna definicja "nieślubny syn". Miło się dowiedzieć o pochodzeniu Nicole i tym czy się zajumje.Nie wiedziałam, że rodzice Alexandra byli pięć lat razem. Czytając te wypowiedzi, naszła mnie tak refleksja .. Czy jeśli Charlene nie powróci do księstwa i dojdzie do rozwodu. Nicole będzie częściej na dworze i zbliżą się z księciem do siebie ?

    OdpowiedzUsuń
  3. Nicole bardzo chce się przedstawić w dobrym świetle i się temu nie dziwię, ale choć manipulacje mediów wiele wyjaśniają, to jednak trudno mi uwierzyć w to, że nie wiedziała, że ojciec Alberta umarł i że właśnie w okresie żałoby uczestniczy w wywołaniu skandalu.
    Dziecko nieślubne to dziecko spoza związku małżeńskiego - to po prostu stwierdzenie faktu. Nicole chyba stworzyła swoje własne definicje niektórych słów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobne odczucia. Czytając wywiad, między wierszami widziałam, jak Nicole niemal krzyczy do Alberta, by "coś jej załatwił" w Monako. Mam wrażenie, że chce z siebie zrobić drugą księżną...
      Nie wiem, czy to nadinterpretacja, czy Wy też to zauważyliście?

      Usuń
    2. Do "Princely Family of Monaco-Blog" - tak, też mam takie odczucia. Z jednej strony na każdym kroku słowa w tonie "Albert jest wspaniały", a z drugiej inni są źli np. notariusz wszystko utrudniał. Niejednoznaczna odpowiedź na pytanie o przyszłą rolę chłopaka w rodzinie książęcej też może sugerować nadzieje matki w tej kwestii, która z jakiegoś powodu źle reaguje na niektóre określenia, choć te wcale obraźliwe nie są (nie wiem, czy chodzi o zbyt wysokie mniemanie o sobie?). Z kolei w historiach z sesją czy oskarżeniami w czasie żałoby jest zbyt wiele ogólnikowych stwierdzeń na to, by jasno określić, co naprawdę się stało i kto jakie miał intencje - szkoda, że dziennikarz o to nie dopytał.

      Usuń
    3. Do Princely Family of Monaco-Blog, również podobnie uważam. Z jednej strony mówi, że jest znaczącą projektantką (nie stewardessą - przecież wtedy jak się poznali to była nią, mówi to tak jakby to była jakaś ujma?), a z drugiej strony czeka na jakieś propozycje. Poza tym pytanie brzmi Czy uważasz, że Alexandre może kiedyś odegrać jakąś rolę w Księstwie? a Ona cały czas opowiada o sobie. Przecież chłopak jest dorosły i nie musi występować wszędzie z mamą. Mam mieszane uczucia co do wywiadu, z jednej strony jest wyrozumiała, nie ma pretensji do Alberta, ale z drugiej czeka na jakieś profity. Takie było moje odczucie po przeczytaniu tego.

      Usuń
  4. Rozczuliło mnie zdjęcie Alberta z małym Alexandrem

    OdpowiedzUsuń
  5. Niby wywiad o synu, a jednak bardziej o niej... Z wywiadu aż bije to ja, ja, ja. Podoba mi się za to sposób w jaki mówi o Albercie i podkreśla, że nie próbował wypierać się dziecka i od początku był w jego życiu. Wydaje mi się, że między nią a Charlene jest jakieś napięcie. Wypowiadała się o niej zbyt dyplomatycznie.
    Co do wypominanej jej w komentarzach niewiedzy na temat śmierci księcia Rainiera... Mam wrażenie, że jej wypowiedź została źle zrozumiana. O jego śmierci Nicole niewątpliwie wiedziała, chodziło jej chyba jednak o to, że nikt jej nie ostrzegł, że udzielanie jakichkolwiek wypowiedzi prasie może być odczytane jako brak szacunku.

    OdpowiedzUsuń

Dodając komentarz wyrażasz zgodę na przetwarzanie danych osobowych, które w nim zawarłeś. Dane przetwarzane są wyłącznie w celu opublikowania komentarza na blogu, jak również w celach statystycznych.